Najgorszą rzeczą, która może się przytrafić facetom w dwudziestce, jest słuchanie rad z "money twitter" "Zamknij się w pokoju, aż zarobisz 1M dolarów" Problem w tym, że 1M dolarów nic nie daje, aby zapewnić ci dobre życie. Powiedzmy, że zarobisz 1M dolarów, co się wtedy stanie? Brak przyjaciół, brak życia miłosnego, brak wspomnień/doświadczeń z dwudziestki. Tylko 1M dolarów... liczba na ekranie. Myślisz, że te 1M dolarów magicznie rozwiąże wszystko? Weźmy randki: odizolowałeś się. Nie znasz żadnych dziewczyn, nie wiesz, jak z nimi rozmawiać. Więc uciekasz się do chwalenia się swoim pieniędzmi, aby *spróbować* sprawić, by cię polubiły. Czy będziesz szczęśliwy, gdy zdasz sobie sprawę, że tylko cię wykorzystują? A co z twoimi przyjaciółmi - prawdziwymi czy nie? Kto będzie na twoim ślubie? Jakie historie opowiedzą? Nie wygrywasz życia, mając najwięcej pieniędzy. Wygrywasz życie, mając najlepsze życie. Stajesz się legendą, wygrywając w każdej kategorii - odnosząc sukcesy, będąc wyrzeźbionym, przystojnym, charyzmatycznym, zabawnym, magnetycznym, mając potężną sieć kontaktów, doświadczenia itd. Potrzebujecie lepszych wzorców do naśladowania - oto dwóch, których podziwiam, ponieważ odnieśli sukces nie tylko w biznesie, ale i w życiu: > @Mark_Sisson "Tryb mnicha nie przyniósł mi 200M dolarów. Życie przyniosło. Wyjście na zewnątrz. Próbowanie rzeczy publicznie. Fatalne porażki" > @coltybrah "za dużo głupców żyje, jakby mieli odzyskać swoje dwudziestki lub trzydziestki... nie pchają się mocno w biznesie, omijają doświadczenia z chłopakami, robią wszystko na pół gwizdka. Nic z tego nie wróci. Gaz do dechy"